Zapuszkują Twój samochód. Nawet, jeśli nim nie jechałeś

samochod

Kilka dni temu do sejmu trafił projekt ustawy, który zakłada zwiększenie kary za prowadzenie pojazdu bez prawa jazdy. A dokładnie, bez uprawnień do prowadzenia. Proszę nie mylić z jazdą samochodem z prawem jazdy leżącym na półce w domu. Zgodnie z projektem, kara finansowa wzrosłaby do minimum 3 tysięcy złotych (z 500 obecnie). I tu wszystko się zgadza, jestem jak najbardziej za. Ale już ciąg dalszy bardzo mi się nie podoba. Otóż w przypadku powtórzenia owego wykroczenia, sąd mógłby zdecydować o przepadku samochodu czy motocykla, nawet, jeśli pojazd nie należy do prowadzącego.

Zaraz, zaraz… Czy to oznacza, że jeśli pełnoletni dzieciak podwędzi ojcu kluczyki i ruszy na podbój miasta, ojciec może stracić samochód? Najwyraźniej tak. I to już nie jest w porządku. Ani sąd, ani ustawodawca nie może żądać od nas, abyśmy trzymali dokumenty i dwa komplety kluczyków zamknięte w pancernym sejfie. To byłoby całkowite wariactwo. Analogicznie, oczywiście trochę przebarwiając, wyglądałaby sytuacja, kiedy ktoś bezprawnie wchodzi na teren Waszej prywatnej posesji. To co, jeśli wejdzie na nią po raz drugi, sąd zabierze Wam dom i działkę, zamiast 100 procent odpowiedzialności przerzucić na niechcianego gościa? Totalna paranoja.

Podnoszenie kar za prowadzenie bez uprawnień jest jak najbardziej OK. W końcu tu nie chodzi tylko o widzimisię nielegalnego kierowcy, ale także, a nawet przede wszystkim, o zdrowie, życie i bezpieczeństwo innych uczestników ruchu drogowego. Karajmy więc bezwzględnie. Ale dlaczego, przy okazji, karę ma ponieść także właściciel pojazdu, który w większości przypadków nie jest świadomy tego, co się wydarzyło. No bo żaden sąd mnie nie przekona, że ojciec z uśmiechem na twarzy wręcza kluczyki dzieciakowi wiedząc dokładnie, że prawa jazdy brak. Albo żona mężowi. Lub mąż żonie, sąsiadowi albo koledze z pracy.

Jeśli ktokolwiek decyduje się na to, żeby wsiąść za kierownicę bez dokumentów uprawniających do prowadzenia pojazdu, powinien ponosić pełną odpowiedzialność. I taka kara powinna być wystarczająco dokuczliwa, aby go do tego zniechęcić.

Projekt zaostrzenia kar dla kierowców trafił do Sejmu. Mam nadzieję, że posłowie wykażą się tym razem odrobiną rozsądku.

The following two tabs change content below.

Adam Widomski

Redaktor Naczelny Eurosport Polska. Komentator sportów motorowych.

6 przemyśleń na temat “Zapuszkują Twój samochód. Nawet, jeśli nim nie jechałeś”

  1. ~Sull pisze:

    Tyle że dziś obecnie dostaje się kary pieniężne i nic poza tym. A kary te i tak często są nieskuteczne bo komornicy nie potrafią ściągnąć kasy i egzekucję się umarza. Więc jakiś to jest plus, tyle że lepiej to można dopracować. Ale jak ktoś będzie prowadzić auto bez prawko to dwa wybory:
    - ukradł auto
    - właściciel sam dał auto

  2. ~Mark pisze:

    „Gdzie drwa rąbią tam wióry lecą” – jeśli synuś jest na tyle debilem, że nie potrafi się powstrzymać wiedząc, że taki przepis istnieje to jemu już nic nie pomoże, a ojcu może wiele pomóc, chociażby w tym, że synuś nie będzie miał możliwości ewentualnie kogoś np. zabić.

  3. ~xxx pisze:

    Nie doczytałeś ważnego fragmentu:

    „orzeczenie przepadku pojazdu mechanicznego nie stanowiącego własności sprawcy jest możliwe jedynie wtedy, gdy kierował nim nie mając do tego uprawnień za zgodą właściciela”

    Inna sprawa jak taką sytuację udowodnić.

  4. ~Luiza pisze:

    Wiesz, to że syn bez prawa jazdy „pożyczy” samochód bez wiedzy rodziców, to w normalnej rodzinie może się zdarzyć raz (bo młodzież jest głupia). Ale jeśli ojciec jest taka ciapa, że syn zabiera mu POWTÓRNIE samochód… W projekcie prawdopodobnie chodzi o to, aby ta sama osoba nie jeździła bez uprawnień tym samym pojazdem, bo to wygląda na celowe udostępnianie.

  5. ~Jacek pisze:

    A co jeśli złodziej bez prawajazdy ukradnie komuś obcemu samochód?

  6. ~MSK pisze:

    Nie jestem tylko pewien, czy nie ma w tym wszystkim haczyka. Otóż, jeśli syn podwędzi ojcu samochód, to ojciec prawdopodobnie stanie przed dylematem: Wskazać syna jako złodzieja tegoż pojazdu, czy nie zrobić tego i niejako przyznać się do świadomego udostępnienia samochodu.

    Zabór mienia to już chyba nie te czasy. Do tego, jeden ma samochód o wartości rynkowej 1000zł (np. ja), a ktoś inny o wartości 100 000zł. Więc mimo wszystko przepis może okazać się niemożliwy do wprowadzenia z tego właśnie powodu.

    Na tak jest jeszcze to, że rezolutni kierowcy bez uprawnień, najpewniej chodzi głównie o tych co stracili prawo jazdy przez jazdę po alkoholu, będą rejestrować pojazdy na innych członków rodziny, na „żula” (istnieje takie zjawisko). Pewnie stąd wziął się pomysł konfiskaty.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>