Opony zimowe. Tak, czy nie?

opona

Co roku powraca dyskusja dotycząca użytkowania opon zimowych. Zakładać, czy nie? W listopadzie, czy w październiku? Na śniegu, czy na mokrym asfalcie? Za większością tych dylematów stoi ekonomia, a dokładnie grubość portfela.

Dobre opony zimowe są drogie, nie wszyscy mają je gdzie przechowywać, co także generuje dodatkowe koszty. Ale, jeśli zastanowimy się nad tym nieco głębiej, argument ekonomiczny można całkiem łatwo podważyć. Opony letnie albo uniwersalne, używane przez cały rok, zużywają się zdecydowanie szybciej, niż wtedy, kiedy zakładamy je na kilka miesięcy.

W drugą stronę – zimowa opona, niezdjęta z felg Waszego samochodu wystarczająco wcześnie, zedrze się jak jabłko na grubej tarce. Jest bardziej elastyczna, w efekcie bardziej wrażliwa na działanie wysokich temperatur. Łatwo można więc zrobić sobie kuku i spowodować niezaplanowany wyciek gotówki z portfela.  Producenci sieją postrach? Też niekoniecznie. Łatwiej i taniej byłoby im utrzymywać linię produkcyjną jednego rodzaju opony, a liczba sprzedanych sztuk niewiele by się różniła. Do tego wydają masę pieniędzy na kampanie reklamowe zimowek. Więc, na chłopski rozum, zimowki powinny być dla nich przysłowiowym pryszczem wiecie gdzie.

ZOBACZ TEŻ: Twoj samochód ma oczy. Zadbaj o nie przed zimą

ZOBACZ TEŻ: Twoj samochód ma oczy. Zadbaj o nie przed zimą

Skoro zatem obaliliśmy motyw finansowy, choć najprawdopodobniej wielu z Was się z powyższymi argumentami nie zgodzi – takie prawo internetu – przejdźmy do kwestii zdecydowanie ważniejszych, choć często pomijanych, czyli kwestii bezpieczeństwa. Tak, wiem, przecież jesteśmy dobrymi kierowcami, nam się takie rzeczy nie zdarzają, jeździmy uważnie i tak dalej… Ale w końcu chodzi o Wasze głowy, więc być może warto się zastanowić.

Teoretycznie, dla tych, którzy szukają kompromisu pomiędzy rozsądkiem a kosztami, wymyślono oponę uniwersalną. Taka opona sprawdzi się zapewne w średnio-umiarkowanie trudnych warunkach, przy temperaturach, które nie spadają do syberyjskiego poziomu i dodatkowo, jeśli nie napada pół metra śniegu. Być może. Ja jednak jestem zdania, że rzeczy, które są do wszystkiego, zazwyczaj są do niczego. To tak, jak sportowa limuzyna, która nie jest ani limuzyną, ani sportowym samochodem.

Uniwersalna opona ma co prawda lepsze właściwości w zimowych warunkach od opony letniej i zapewne sprawdzi się, jeśli poruszacie się po odśnieżonym mieście na dystansie dom-szkoła-supermarket-dom, ale co, jeśli zima zaskoczy drogowców? Taka guma nie poradzi sobie z warstwą śniegu. Nie mówiąc już o weekendowej wycieczce poza miasto albo, NIE DAJ BOŻE, na zimowe ferie w góry. Guma uniwersalna, w porównaniu do letniej, lepiej odprowadza wodę, błoto, jest też bardziej elastyczna. Ale coś za coś. Nie może mieć takich właściwości, jak „zimowka”, bo w lecie zdarłaby się w ciągu kilku tygodni.

ZOBACZ TEŻ: Renault ZOE. Już go chcesz, ale...

ZOBACZ TEŻ: Renault ZOE. Już go chcesz, ale…

Opony zimowe, według badań, potrafią przenieść na asfalt 5 razy większy moment obrotowy od opony letniej. Oczywiście mówimy tu o ruszaniu na śliskiej lub zaśnieżonej nawierzchni.  Mają całkowicie inny układ bieżnika, który sprawia, że opona wrzyna się w śnieg, zamiast się po nim ślizgać. Fakt, w efekcie maja też zdecydowanie większe opory toczenia, dlatego zimowki są zazwyczaj głośniejsze i mniej komfortowe w użytkowaniu od opon letnich.

Wiemy już więc, że opony zimowe zapewniają największe bezpieczeństwo podczas jazdy w zimowych warunkach. Ale kiedy je zakładać? Teoretycznie istnieje umowna granica 7 stopni Celsjusza. Ale do tej granicy także należy podejść z dużą rezerwą. Bo – znów teoretycznie – komponenty używane do produkcji opon letnich usztywniają ją właśnie poniżej owej magicznej temperatury. Ale w rzeczywistości wielu producentów używa składników, które pozwalają na „zmiękczenie” letniej opony. I znów, niektóre badania dowodzą, że w zależności od modelu opony, czasem letnia trzyma się lepiej od zimowej nawet przy temperaturach poniżej 7 stopni. A ponieważ na plusie i tak nie będzie śniegu ani lodu, zapewne niewiele się stanie, jeśli przełożymy gumy dopiero wtedy, kiedy temperatura niebezpiecznie zbliży się do zera. Nie bardzo więc sobie wyobrażam, w jaki sposób, ustawowo, można wymusić na kierowcach zakładanie zimówek. Konkretna data? Bez sensu, przecież czasem w listopadzie jest +15 i świeci słońce. W Niemczech obowiązuje zasada, mówiąca, że zimowe opony należy założyć, kiedy warunki tego wymagają. Już lepiej, ale co oznacza „warunki tego wymagają”? Być może przeczyta to ktoś, kto mieszka w Niemczech, jeśli tak to prosze o informacje, JAK TO DZIAŁA?

Wnioski? Raczej nie powinniście zrywać się o 4 nad ranem i ustawiać w kolejce do wulkanizatora, kiedy w połowie września zobaczycie na termometrach 6 stopni. Ale kiedy przyjdzie prawdziwa zima, dla własnego bezpieczeństwa załóżcie zimowe opony. Ochronią Wasz samochód, zniżki w ubezpieczeniach a może nawet wasze zdrowie.

ZOBACZ TEŻ: Dodge Challenger. Diabeł w kwiecistej koszuli

ZOBACZ TEŻ: Dodge Challenger. Diabeł w kwiecistej koszuli

A, jeszcze jedno. Opony, podobnie, jak cała masa innych elementów znajdujących się na wyposażeniu Waszego ukochanego samochodu, musza się „dotrzeć”. Klocki hamulcowe muszą się dopasować, nowe tarcze na początku potrafią dziwnie reagować. Podobnie jest z oponami. Guma musi „ułożyć” się odpowiednio i zgrać z Waszym samochodem. Nowe opony zapewniają pełną przyczepność i odprowadzanie wody, błota i śniegu dopiero po około 100 kilometrach, a w przypadku zimowek, musicie poczekać nawet dłużej. Więc zmieniamy, ale bez szaleństw!

Przy okazji: czy zakładanie opon zimowych w okresie listopad – marzec powinno być obowiązkowe?  Wygląda na to, że taki przepis ma spore szanse wejść w życie. Jaka jest Wasza opinia?

AW

The following two tabs change content below.

Adam Widomski

Redaktor Naczelny Eurosport Polska. Komentator sportów motorowych.

65 przemyśleń na temat “Opony zimowe. Tak, czy nie?”

  1. ~Hania pisze:

    Ja w tym roku jeździłam na letnich, a zima niestety przedłużała się, ale teraz już pora kupić :)

  2. ~Marek pisze:

    Ja tam wolę chuchać na zimne i zawsze zakładam zimówki. Jakieś dwa tygodnie kupowałem nowe w sklepie internetowym aaaopony, bo poprzednie już były mocno zużyte. Mają dobrą przyczepność.

  3. ~Łukasz pisze:

    Moim skromnym zdanie, ale chyba jak większości (po przeczytaniu komentarzy) obowiązku zmiany opon nie powinno być. Jednakże, każdy powinien odpowiadać za swoje zachowanie i w przypadku kolizji taki delikwent powinien ponosić pełną prawną i finansową odpowiedzialność.

  4. ~Jawiemlepiejijuż pisze:

    lobby oponiarskie doprowadzi w tym nikczemnie rządzonym kraju do tego, że opony będą jednorazowe czyli pompowane fabrycznie. Jak wjedziesz na gwóźdź to opona do wyrzutu i nowa.

  5. ~Wojtek pisze:

    już nie można słuchać tych bzdur o zimowych oponach. Wszystko zależy od bieżnika a pora roku nic do tego nie ma. Temperatura -20 stopni to w Polsce rzadkość. Jedyna rzecz na jaką należy zwrócić uwagę to pas litej gumy i wzdłużne lamele typowy bieżnik letni w zimie na śniegu i lodzie nie zdaje egzaminu. Reszta nie ma znaczenia a na lód dobry jest piasek , sól albo lodołamacz.

  6. ~rold pisze:

    Kupujac zimowke pytaj ktora ma lamele ciete do podstawy bieznika a nie na 1mm jak w wiekszosci i w polowie sezonu masz opony letnie z tego niby zwyciezcy niby obiektywnego testu…

  7. ~Daniel pisze:

    Widze jeden dość istotny błąd w tekście. Mianowicie nie wydaje mi się, żeby opony zimowe, czy wielosezonowe lepiej radziły sobie z odprowadzaniem wody od opon letnich.
    A odnośnie zmiany opon.. Zawsze przed kolejkami u wulkanizatorów jade wyważyć koła na nastepny sezon, a kiedy uznam, że opony należy wymienić sam zmieniam całe koła i tyle. Myślę, że to najlepszy, choć odrobine pracochłonny sposób.

  8. ~gromaz pisze:

    jeżdziłem w Stanach 6 lat na oponach całorocznych od +40 do -20 st. i nic się nie działo. Acha , tam odśnieżają ulice i w mieście jeżdzi się 35 mil na godz. czyli 50 km na godz. a nie 100 jak u nas.

  9. ~Janusz pisze:

    I jeszcze jedna uwaga.

    NAWET NAJLEPSZE OPONY NIE ZAPEWNIĄ BEZPIECZEŃSTWA DLA KIEROWCY, KTÓRY JEST IDIOTĄ I UWAŻA, ŻE RAWA FIZYKI GO NIE OBOWIĄZUJĄ.

  10. ~tomek pisze:

    Obowiązku wymiany opinii nie powinno być … ale jeśli będzie kupa śniegu lub lodu a kierowca będzie brał udział w kolizji czy też będzie powodował zagrożenie lub blokował drogę… trzeba cisnąć mandat 500 zł to jest moje zdanie .

    1. ~Janusz pisze:

      Opinie powinno się wymieniać, bo wymiana opinii pozwala na dojście do porozumienia.

  11. ~Janusz pisze:

    Tak sobie czytam Wasze komentarze i w niektórych przypadkach łapię się za głowę.
    Oczywiście zawsze można iść na kompromis, ale w kwestiach bezpieczeństwa kompromis zawsze będzie złym rozwiązaniem.
    Ja opony zimowe stosuje od samego początku ich dostępności w Polsce i na bazie dotychczasowych doświadczeń uważam, że ani opony całoroczne, a tym bardziej opony letnie w okresie zimowym nie są w stanie dorównać swymi parametrami oponom zimowym. Mam oczywiście na myśli opony zimowe klasy premium.
    Istotne jest także, aby głębokość bieżnika opony (zarówno letniej jak i zimowej) była właściwa – ja osobiście nie dopuszczam do przekroczenia 4 mm dla opony zimowej i 3 mm dla opony letniej. A w praktyce staram się zmieniać gumy nawet wcześniej.
    Warto też podkreślić, że opony letnie tracą już w stosunku do opon zimowych w temperaturach poniżej 5 stopni Celsjusza, i żaden śnieg nie jest już potrzebny.
    Jak pisałem wyżej, (opony klasy premium) nie kupuję też opon, które w rankingach i testach zajmują pozycję dalszą niż 5 (piąta).
    A przechodząc do sedna.
    Obowiązek zakładania opon zimowych – TAK, TAK, TAK , ale nie w sztywnych granicach czasowych.
    Pozdrawiam wszystkich, a szczególnie zatwardziałych malkontentów.
    Janusz

    1. ~PM pisze:

      Bzdura Panie. Zerknij Pan na statystyki pogodowe zim w Polsce. W skrócie: przeważnie ciepło i mokro. W tych warunkach Twoje zimówki są bardziej niebezpieczne od wielosezonów a niekiedy nawet letnich. Huśtawka temperatur nie pozwala jednoznacznie polecić zimowych opon zimą w Polsce. W Święta Bożego Narodzenia potrafi być po 8 st C i pełno błota. W tych warunkach zimówki ślizgają się i powodują mnóstwo kolizji, bo ludzie którzy przyjęli sobie zasadę prostą jak konstrukcja cepa za pewnik wierzą ślepo w swój wybór, że jak zima to zimówki. Oczywiście że zimówki lepiej sprawdzą się w Alpach, albo nawet w Zakopcu, pod warunkiem że będzie zimno i śnieżnie i stromo. W większości polskich miejscowości jednak, przez większą część zimy ze względu na klimat jaki u nas panuje , wielosezony są po prostu lepszym rozwiązaniem. Po co mi na nieodśniezonej drodze zachowanie dużego momentu obrotowego jaki daje moja maszyna? Po takiej drodze i tak jadę 2x wolniej i ostrożniej, robiąc 3 x wiekszy niż zwykle odstęp od poprzedzającego auta, bo wiem że żadna opona w tych warunkach nie uchroni przed dzwonem, jeśli poszarżuję. Przypadków w których zimówka jest lepsza od wielosezonu przy klimacie w Polsce jest na tyle mało, że po prostu nie warto , ani finansowo, ani ze względów bezpieczeństwa , bo wstajesz Pan rano w środku grdnia a tu roztopy i plucha i ślizgasz się Pan swoimi zimówkami premium, chocbyś nie wiem jak sobie wmawiał że przecież jest zima i napewno frajerzy z wielosezonem mają gorzej.

    2. ~darek pisze:

      Januszu!
      Mylisz pojecia i nie rozumiesz pytania! Przez takich jak ty mamy bu.r.d’el w prawie. Nikt nie pyta czy opony zimowe sa cacy. Sa cacy – ja tez tak uwazam i ich uzywam, ale… pytanie jest czy ma byc obowiazek ich uzywania. KATEGORYCZNIE NIE! Ja chce sam o tym decydowac co, kiedy i od kiedy bede uzywal! Mam juz naprawde dosc debili mowiacych mi jak mam sikac, pod jakim katem i moczem jakiego koloru.

  12. ~Sławek pisze:

    CYTAT:
    „Taka guma nie poradzi sobie z warstwą śniegu. Nie mówiąc już o weekendowej wycieczce poza miasto albo, NIE DAJ BOŻE, na zimowe ferie w góry.”
    GUZIK PRAWDA.
    Moje CAŁOROCZNE opony firmy MAXXIS z serii MA-AS mają oznakowanie 3PMSF („Three Peak Mountain Snow Flake”) jednoznacznie wskazujące, że się na śnieżną zimę nadają, choćby i w górach.

    1. ~adek pisze:

      Chinczyki takie dobre? Hm ciekawe

  13. ~rysiek pisze:

    Autor pojęcia nie ma o oponach uniwersalnych albo siedzi w kieszeni oponiarzy . Głupota jaką , proponowano nie tak dawno aby od listopada do konca marca obowiązkiem było na zimówkach moim zdaniem nie ma szans wejscia w życie .Tylko warunki pogodowe powinny o tym decydować i tak jest przykładowo w niemczech .Dosyć już posłowie Kowalskiemu szkód narobili swoimi durnymi pomysłami .Mam nadzieję że przyszły sejm okaze się mądrzejszy i zajmie się tym czym najbardziej powinien .Wszelkiej maści lobbystów powinno pogonić się na cztery wiatry .

    1. ~Adam pisze:

      Standardowe Polaczkowanie, wszystko to spisek i producenci specjalnie nie robią opon uniwersalnych lepszych od zimowych i letnich. Producent który wymyślił by takie opony zdeklasował by cała konkurencje bo każdy by wolał kupić od niego jeden komplet na cały rok nawet 3 razy droższy niż 2 komplety. Poza tym skoro nie ma znaczenia ogumienie to dlaczego w F1 i WRC maja po kilkanaście rodzai opon.

      1. ~bolo pisze:

        Błagam ! Nie porównuj jazdy Tico do WRC ! Do jazdy po mieście nadają się tylko opony wielosezonowe, a za miasto opony śniegowe, bo zimowych jeszcze nikt nie wymyślił.

    2. ~bucz pisze:

      Zapraszam w zime wszystkich zwolenników letnich opon i wielosezonowych choćby w Beskidy. I nie piszcie że zimy nie bylo teraz. Jedna się zdarzyła ale normalnie zima trwa 4 miesiące w górach. Widziałem jak ludzie z miasta przyjeżdżają i cwaniakuja a później zderzaki pourywane jak zaczyna auto do tyłu ciągnąć jak braknie na minimalnym podjeździe. Zgadza się że na mokrym słabo trzymają ale gdy temperatura spadnie rano poniżej zera to są dużo lepsze od letnich. Na letnich możecie sobie w mieście jeździć ale nie w górach gdzie trzeba mieć porządne zimowki.

  14. ~Grzegorz pisze:

    To klimat danej strefy geograficznej powinien decydować o wymogach związanych z oponami. Niestety Polska lezy dokladnie na tzw granicy miedzy cieplejsza Europa zachodnia i południowa a chłodniejsza północno wschodnią . Na południu i zachodzie pogoda jest stabilna ze wskazaniem na malo uciążliwe zimy , na wschodzie i północy z kolei sa stabilne i przewidywane zimy. W PL niestety mamy zupelnie nieprzewidywalne warunki, cieplo wymieszane z ulewami i chłodnymi dniami , innym razem intensywne śnieżyce i natychmiastowe roztopy połączone z chlapami. Taka pogoda powinna sugerować ze jesli juz obowiązkowe opony to jedynie wielosezonowe, niestety wiekszosc wypadkow to prędkość i niedostosowanie do warunków pogodowych, niedoświadczony kierowca na letnich oponach w ulewnym i chłodnym czerwcu czesto ma problem na prostej drodze, podobnie sprawa wyglada na oponach zimowych przy roztopie po intensywnych opadach śniegu. Tak wiec warto odrzucić naciski lobby oponiarskiego i zachować zdrowy rozsądek ze wskazaniem (nieobowiązkowym oczywiście) na opony wielosezonowe jako najlepsze rozwiazanie.

  15. ~franek pisze:

    Ja uważam że opony zime sa potrzebne i powinny być obowiązkowe. Tym bardziej jesli kogoś stać na samochód to powinno go być stać na opony. Jakby ktoś pytał ja na alusach w moim GT86 mam już zimówki.

  16. ~m pisze:

    SZTYWNE REGULACJE SA WYMYSLANE W TYM KRAJU PRZEZ DEBILI KTORYM DO KIESZENI KTOS CO NIECO WLOZYL. Albo sie nudza siedzac w sejmie i drzemiac. Polskich warunkach jest pozbawione sensu wyznacznie sztywnego okresu bo zima ma to gdzies ! Natomiast jak sie jezdzi zima na zimowych oponach na mokrym asfalcie gdy temperatura jest powyzej 5-u stopni na plusie, mialem sie okazje raz przekonac i dzieki doswiadczeniu skonczylo sie tylko na poslizgu – a efekt byl takie jakby te opony w tych warunkach zadnej przyczepnosci nie zapewnialy. I nie pisac mi tu bzdur ze moze jakies kiepskie itd. bo po prostu cena nie jest dla mnie problemem.

  17. ~Wars pisze:

    A co z rowerzystami którym ostatnio wmawia się że zima też jest super do jeżdżenia? To jednoślad i zwykle na zwykłych oponach.To oni są bezpieczni na drogach w lutym, full śniegu i mróz?W Gdyni urząd miejski zachęca do jazdy zimą na rowerze! CZY JAK TIR PRZEJEDZIE TAKIEMU PO PLECACH JAK SIĘ WYWALI TO BĘDZIE PROBLEM?

  18. ~asfaltorolader pisze:

    Zimą, jeżeli jest czysty lód na asfalcie, ciołki na oponach letnich często nie mogą nawet ruszyć spod świateł na skrzyżowaniu. Efekt – blokują jazdę kierowcom w samochodach z dobrymi zimówkami lub blokują lewy pas mknąc 15 km/h (klapki na oczy, nos w szybę, przykurcz rąk na fajerze i skupiona mina na twarzy). Ale te ciołki są pierwsze do darcia mordy, że letnie opony są the best na cały rok, bo oni jakoś dają radę, więc są bardzo zdolni. A jak się takiego mija na drodze, to człowiek ma dylemat czy śmiać się, czy płakać nad biedakiem.

    1. ~jacek57 pisze:

      Na lodzie to nawet najlepsze zimowki ci nie pomogą ,,mistrzu kierownicy,,no chyba ze z kolcami.

  19. ~asfaltorolader pisze:

    Guma na oponie zimowej jest w okresie letnim zbyt miękka. Efekt – przy awaryjnym, maksymalnym hamowaniu zrywa się powierzchnia bieżnika opony (guma „wałeczkuje się”) i samochód płynie jak na wodzie lub liściach. Naukowo udowodnione i z własnych doświadczeń także. Oczywiście przy zwykłej jeździe (poza ekstremum) latem na zimówkach można mieć wrażenie, że takie opony dobrze się kleją. A to błąd. Laicki błąd młodego lub kapeluszanego kierowcy.

  20. ~seba pisze:

    A ja powiem tak , autor pisze , że uniwrsalne są takie sobie, bo to ni na zime ni na lato. Jezdze tylko na wielosezonowych i ubaw maiałem jak sąsiedzi na zimowkach nie mogli zimą przejechać ulica bez zakopania sie a ja bezproblemowo smigalem po dosc duzym sniegu. A prawda jest taka ze jak ktoś nie dostosuje jazdy do panujacych warunków to mu nawet najlepsze opony nie pomogą.

    1. ~asfaltorolader pisze:

      Różnica między oponami zimowymi i letnimi uwidacznia się wtedy, gdy trzeba podjechać pod góre lub zjechać z góry po oblodzonym asfalcie. I niech mi nikt tu nie pier… że jest inaczej, bo najechałem 2 mln kilometrów przez 35 lat.

      1. ~czesio pisze:

        co z tego że miliony km najechałeś jak jesteś głupio jak but z lewej nogi ,na lodzie żadna opona ci nie pomoże jak jesteś komunikacyjnym bezmózgiem, co innego na śniegu

  21. ~MN pisze:

    Ta, jasne to może warszawiaki mają takie dylematy, Zapraszam w zimie w Beskidy bez opon zimowych – to obowiązkowe wyposażenie mieszkańców południa Polski!

    1. ~jerry pisze:

      Jasne, w beskidy, zwłaszcza ubiegłej zimy, caałe 10 dni mrozu i śniegu aż 20cm ale tego naśnieżonego bo naturalnego było 0cm. Ciekawe po co komu w beskidach były zimówki?

  22. ~Dave pisze:

    nie zgadzam się z autorem artykułu i kilkoma wypowiedziami poniżej w kwestii rzekomo fatalnego prowadzenia auta na zimówkach w lecie i ich szybkiego zużywania się.
    Przed trzema laty zimą straciłem pracę. Pojawiły się chude miesiące i postanowiłem na lato nie zakładać letnich, bo nie było mnie stać. Wcześniejsze komplety zużyłem, a jesienią, jak jeszcze miałem pracę, założyłem nowe zimówki. Tak więc przejeździłem całe lato, później zimę, kolejne lato, kolejną zimę, i jeszcze jedno lato. Teraz wymieniłem przednie opony na nowe zimowe, bo bieżnik był już zjechany. Z tyłu jeszcze jeden sezon przetrwają. Reasumując jeżdżąc zimówkami przez cały rok „starczyły” mi one na 3-4 lata. Gdzie tu mowa o zużyciu opony w kilku miesiącach?!
    A dodam, że lubię dynamiczną jazdę. Mam focusa z 2-litrowym dislem, auto ma „kopa”, i daje przyjemność z jazdy, zwłaszcza szybkiej. I tu dochodzimy do bezpieczeństwa, które przy takim stylu jazdy jest dla mnie bardzo istotne. Otóż nie zauważyłem istotnego pogorszenia przyczepności latem, nie mówiąc już o „pływaniu”, jak niektórzy wyżej napisali. Czasami czerpiąc „radość z jazdy” pokonuję zakręty przy maksymalnie dużej (ale bezpiecznej) prędkości. I w każdych warunkach letnich (na suchym asfalcie i w deszczu) auto ani razu nie wpadło w poślizg (a tym bardziej poza jezdnię!), sporadycznie załączał się tryb przyhamowujący koło przy lekkim uślizgu. Jeżdżę autem już ponad 20 lat, rocznie pokonuję dystans 30-35 tys. km. Jeżdżę więc dużo. I z racji do upodobania do dynamicznej jazdy, moje auto jest poddawane większym próbom niż w przypadku osób wykorzystujących auta zazwyczaj do dojechania do pracy i marketu. Ale mając za sobą długie lata praktyki za kółkiem uważam, że ważne są ponad wszystko umiejętności i to od nich zależy, czy poradzimy sobie w różnych sytuacjach na drodze.
    Wracając do opon zimowych, to jedyny lekki dyskomfort jaki wynika z używania tych aut latem, to głośniejsze opory toczenia. Ale nie jest to aż tak uciążliwe, i jestem pewien, że dla osób postronnych ta wada nawet nie byłaby zauważona.
    Pisząc ten post nie chcę zachęcać do używania zimówek przez cały sezon, nie taki jest mój cel. Dzielę się tylko własnymi, kilkuletnimi doświadczeniami., ale jeżeli już ktoś musi oszczędzać i ważne jest bezpieczeństwo, to uważam, że zimówka gwarantuje je większe przez cały rok, niż uniwersalna (bo ta się nie sprawdzi tak dobrze w warunkach stricte zimowych).
    Pozdrawiam jeżdżących z głową!

    1. ~Adam Widomski pisze:

      W pewnym sensie to prawda. Zimówka będzie lepiej „kleiła” się do asfaltu przy wysokich temperaturach. Ale nie zawsze, po pierwsze, oznacza to wieksze bezpieczeństwo, a po drugie – praw fizyki nie przeskoczymy – zetrze się zdecydowanie szybciej.

      1. ~Dave pisze:

        Oczywiście, że się zedrze szybciej, ale nie w kilka miesięcy. Ja potrzebowałem 3-4 pełnych lat na zdarcie, czyli ok 100tys. km. A wielu kierowców na przejechanie takiego dystansu potrzebuje dłuższego okresu. I prędzej zmienią opony, bo im się zestarzeją, niż dlatego, że się zużyły.

      2. ~Dave pisze:

        i nie chodzi mi tutaj o żonglowanie zasłyszanymi / przeczytanymi informacjami i sloganami („praw fizyki się nie przeskoczy”), a o dzielenie się własnymi doświadczeniami lub wiedzę opartą np. o rzetelne testy, czego należy oczekiwać od autora artykułów publikowanych na ogólnopolskim portalu. Zachodzą wówczas podejrzenia o… wiadomo o co… .

    2. ~zeus47 pisze:

      Potwierdzam w 100 % bowiem dokładnie to samo przerabiałem i to vanem. Dodam,że bezwypadkowo jeżdżę od 1966 roku,większość (obecnie emeryt) jako zawodowy, nie było zimówek tylko dobrzy instruktorzy. nieco mniejsze ciśnienie w oponach. i więcej oleju w głowie i nie przerażał ani śnieg ani lód – można było ? Można! Pozdrawiam.

      1. ~wik pisze:

        To przyjedz do mnie na kawę jak spadnie śnieg mistrzu kierownicy na tych swoich oponach to porozmawiamy wtedy ktore są lepsze na takie warunki.to właśnie tacy kierowcy (z takim podejściem) blokują nam drogi w zimie albo proszą żeby ich wyciągać! !!!

    3. ~andrea pisze:

      Witam,
      Bardzo konkretna wypowiedz popieram jak najbardziej.
      Przejechałem ponad 1 mln km
      Pozdrawiam,

    4. ~PM pisze:

      opony zimowe latem przede wszystkim oferują daleko mniejsze bezpieczeństwo na mokrej nawierzchni

  23. ~Maciek pisze:

    No a czy np wentylki w kołach, też zrobione z gumy nie twardnieją zimą? A gumowe przewody do płynu chłodzącego, a uszczelki? też są przecież z gumy i dlaczego nie sztywnieją? Czyżby opony robiło się z najgorszej gumy?

    1. ~asfaltorolader pisze:

      W oponie zimowej znaczenie ma duża ilość lameli i dodatek krzemionki – to zwiększa przyczepność na lodzie i śniegu. A jak na lodzie zabraknie przyczepności, to się w coś wali lub tylko wylatuje do rowu. Dlatego lepiej mieć choćby nawet słabą przyczepność, niż jej nie mieć. Kropka.

  24. ~Wwa pisze:

    Taaa…letnie, zimowe, a co z oponani na deszcz? Przecież one też są potrzebne :)
    Producenci są zainteresowani sprzedażą jak największej ilości opon stąd namawianie na dwa komplety – lato i zima, ciężko jest tu jeszcze wcisnąć opony deszczowe choć zapewne bardzo by chcieli.
    A co się dzieje na wodzie? Letnia guma jest przystosowana przede wszystkim do suchego asfaltu, ale od biedy jeszcze na mokre się nada. Natomiast zimówka? W deszcz (a mamy taki klimat, że deszcz może padać i w styczniu) samochód na oponach zimowych zachowuje się jak świnia na lodowisku. To gdzie tu bezpieczeństwo o którym tak trąbią producenci?
    Opony całoroczne mają to do siebie że są projektowane tak by sprostać wszelkim warunkom, oczywiście nigdy nie będzie idealnie ale jest na to sposób. Kupować całoroczne opony o klasę lepsze niż byśmy kupowali letnie czy zimowe. W takim przypadku całoroczna opona wyższej klasy zachowuje się dokładnie tak jak odpowiednio letnia czy zimowa klasy niższej.
    Oczywiście tym rozwiązaniem producenci zainteresowani nie będą bo sprzedaż by im siadła o 50% więc zawsze będą promować wymianę nawet gdy produkują bądź potrafią produkować dobre opony całoroczne. Zyski nade wszystko.
    Podsumowując, każdy kierowca powinien się najpierw zastanowić jak jeździ, ile robi kilometrów rocznie i jakimi drogami się porusza. Jeżeli samochód jest wykorzystywany umiarkowanie w większości w jeździe miejskiej i robi około 15 tys km rocznie to całoroczne opony będą najrozsądniejszym i najbardziej ekonomicznym rozwiązaniem.
    I na sam koniec, kiedyś nie było ESP, ABS, TCS/ASR, itd. ludzie jeździli na jednym komplecie przez cały rok i dawali radę ludzi ginęło nie więcej niż teraz. Tyle że kierowcy potrafili jeździć i dostosowywać jazdę do panujących warunków co jest w tym wszystkim najważniejsze, dziś idiotom wydaje się że gdy mają zimówki, abs , kontrolę trakcji, napinacze pasów i 523 poduszki powietrzne to już mogą wszystko. I giną sami bądź zabijają innych.

    1. ~RS6 pisze:

      Dokładnie,nic dodać nic ująć. Przeważnie w rów zwiedzają Ci mający zimówki. Praw fizyki nie oszukasz. Trzeba mieć przede wszystki trochę oleju w głowie bo w przeciwnym razie żadna zimówka nis pomoże.

    2. ~krk pisze:

      Widze ze Ty nawet nie masz zielonego pojecia po co opona ma bieznik. Bo wlasnie po to zeby opona byla na deszcz. Na such asfalt to jest slick, a ja jakos nie widze zbytnio slickow w sprzedazy. Pozatym z takimi jak Ty nie da sie dyskutowac i nie mam zamiaru. Mam zimowki bo w miejscu gdzie mieszkam to bym nawet z domu nie yjechal na wielosezonowych a co dopiero letnich i wiem swoje z dosiadczenia a nie dlatego ze mnie nie stac na zimowki to bede wszystim wcviskal ze to jest bez sensu.

    3. ~igoji.pl pisze:

      Mimo mniejszej liczby aut wypadków i ofiar śmiertelnych było więcej. Choć to nie wina samych zimówek;)

  25. ~Stefan pisze:

    W okolicach Wrocławia prawdziwej zimy mamy przez tydzień lub dwa. Czy ustalanie jednego terminu wymiany opon dla całej Polski jest racjonalne?
    W naszym kraju mówi się o potrzebie zmian niby dla naszego dobra (OK), ale dlaczego odrazu zaczynają się zwykle polowania na ludzi?

  26. ~RS6 pisze:

    Jak Ty to napisałeś?? Że na uniwesralnej oponie nie da się wybrać poza miasto gdy jest dużo śniegu itd??? Otóż zapewniam Cię kolego,że da się i to bezproblemowo. Sprawdziłem to wielokrotnie a opony , których używam to Dunlop SP01 A/S. Polecam założyć j spróbować,zapewniam ,że zmienisz zdanie i to bardzo szybko.

  27. ~JerzyN pisze:

    Stary jestem. Moja opinia o kolach zgadza sie z obserwacjami wielu. Zimowe ( powinny się nazywać śniegowe) są lepsze na śniegu. Poza tym są złe. Na lodzie się slizgają, na wodzie płyną. Propaganda nawolujaca do zmiany opon na zimowe kogo ma dotyczyć? Ten co jedxie na narty w Alpy ma miec łańcuchy, a nie zimowe koła. Na dostawczakach i ciężarowkach zimówek zwykle nie ma. W wielkich aglomeracjach miejskie autko z pół metra sniegu nie wyjedzie ani „zimówką” ani „letnią”. Trzeba wypychac, wyciągać. Na miejskim błocie śniegowym „zimówka” daje iluzję bezpieczeństwa. Momenty z lodem i sampuspokojenie mam przecież zimówki” to proszenie się o kłopoty. Ten na letnich jest ostrożniejszy. Wielu już zmieniło opony przed Dniem Zmarłych. W szczycie dnia było +20 stopni. zniszczyli swoje drogocenne nabytki? Stanowili zagrożenie na kałużach?

    1. ~watching pisze:

      Wciskają zimowe mieszczuchom. Tym bezmyślnie połykającym marketingową papkę o temp. twardnienia gumy, specjalnym bieżniku i innych pierdołach. W mieście zimowe opony są kompletnie do niczego! Ewentualnie do aut z tylnym napędem. Nowa letnia w mieście w niczym nie ustępuje zimowej. I nikt mnie bajkami i bełkotem handlowców nie przekona. Jeżdżę tylko na letnich
      od ponad 20 lat. Zmieniam tylko na zimowe jadąc w góry, albo do państw w których są obowiązkowe.

  28. ~Janusz pisze:

    W ciągu roku pokonuję dystans ok. 30 tys. km, i bezpieczeństwo wszystkich uczestników ruchu jest dla mnie priorytetem – wszystkich, bo jak ja jadę bezpiecznie, to nie zagrażam innym .
    Dlatego też zawsze wymieniam opony na właściwe dla danej pory roku. Dbam też o to, aby zakupiona opona posiadała najwyższe z możliwych parametry.
    I jeszcze jedno. Wszyscy chyba wiedzą, że każda opona wraz ze zmniejszaniem się głębokości bieżnika opona traci swoje pierwotne właściwości.
    Dlatego też NIGDY nie przekraczam 4-5 mm głębokości bieżnika dla opon zimowych i 3-4 dla opon letnich.
    W kwestii terminu wymiany opon, to zgadzam się z poprzednikami.

  29. ~Mario del Monaco pisze:

    Sztywne reguły tzn wyznaczona data np 15 listopad – 25 kwiecień nie są możliwe. Wystarczy wspomnieć zimę tego roku, którą praktycznie można było przejeżdzić bez zmiany ogumienia. Reguła podobna do niemieckiej powinna wystarczyć. I kary dla blokujacych drogę . Sam przeżyłem sytuację kiedy pod niewielkie wzniesienie ( Murckowska hałda) nie potrafił podjechać TIR – cysterna i kilka osobówek. Byli pewnie zaskoczeni ze początkiem grudnia w ciągu jednego dnia zrobiło się mroźno i spadł śnieg.
    Kiedyś opony były robione z innych mieszanek i np taka D 124 spokojnie robiła za wielosezonową . Teraz – raczej niemożliwe. Jazda na zimówkach w lecie szczególnie jak jest sucho i gorąco to proszenie się o kłopoty. Co najgorsze można zamiast wyrżnąć w słup lub drzewo zrobić krzywdę innym uczestnikom ruchu. To nie jest gra komputerowa tu się praw fizyki nie oszuka…

  30. ~zdziwiony pisze:

    …Nigdy, nigdy.

  31. ~T pisze:

    Dla mnie kalkulacja jest prosta. Opony letnie i zimowe trzeba kupić to fakt. To jeżdżę 5-6 miesięcy na zimowych i 5-6 miesięcy na letnich. Zużywam opony jedno miernie albo nawet letnie szybciej gdyż praktycznie jeździ się te 6-7 miesięcy. Do czego zmierzam. Ano do tego że leżące opony w „domowym magazynku” też się starzeją i przez to tracą swoje właściwości albo nawet staną się niezdatne do używania. To czy będę jeździł na zimówkach 2 miesiące czy 5 nie ma znaczenia w pewnym sensie dla opon zimowych gdyż ich żywotność w latach jest ograniczona(starzenie się gumy). Będę jeździł mało czy dużo to i tak po 4-5 latach muszę je wyrzucić/wymienić. To lepiej „oszczędzać” letnie gumy na których jeździ się dłużej przez cały rok a je też trzeba wymienić po tych 4-5 latach. To lepiej je równomiernie zużywać niż potem wymieniać/wyrzucać gumy ze starości.

  32. ~king pisze:

    Opony zimowe oczywiście że maja sens ale termin ich zakładania to raczej sprawa indywidualna bo czy ma sens zakładanie opon zimowych gdy temperatura przekracza 15stopni a auto użytkowane jest w przysłowiowym „wokól komina ” .
    Proponuje kierować się zdrowym rozsądkiem przy zmianie opon np. gdy szykuje się dalszy wyjazd a mamy późną jesień to oczywiste jest że opony trzeba wymienić bo co będzie gdy pogoda się zmieni …….?
    Reasumując opony na zimę powinny być obowiązkowe jak trójkąt itp. Ale przede wszystkim zdrowy rozsądek nie każydy wy tym kraju ma portfel wypchany banknotami 200 złotowymi i wiadomo czasem trzeba oszczędzać .

  33. ~zajcew pisze:

    Ja swojego czasu zakupiłem auto na zimowych oponach w stanie lekko zużytym , ponieważ był to koniec lutego postanowiłem „dobić” je w sezonie letnim co też uczyniłem . Przejeździłem cały sezon , komfort marny , auto pływa i ucieka na zakrętach , przy kolejnym sezonie zima zaskoczyła drogowców i tutaj już widziałem różnicę jadąc na zużytych zimówkach auto radziło sobie zdecydowanie lepiej niż inni na letnich . Jestem za obowiązkową wymianą lecz ustalenie daty niemożliwe .

  34. ~qweq pisze:

    Podanie sztywnych terminów zmiany opon jest w zasadzie niemożliwe.

    Natomiast uważam że należy do taryfikatora wpisać wysoki (np. 3000zł) mandat za blokowanie drogi na skutek użycia niewłaściwego rodzaju ogumienia.

    Czyli jeśli ktoś zimą, na ośnieżonej drodze zatrzyma się blokując ruch, lub jedzie z prędkością utrudniającą ruch innym, to policja powinna takiego delikwenta zwinąć i jeśli okaże się że ma zimowe opony to nic mu nie robić, ale jeśli się okaże że jedzie na letnich gumach to bez dyskusji 3000zł kary.

    1. ~grzes pisze:

      a co z tymi co w lato w na 100 jadą 70?

  35. ~Jakub pisze:

    Ja jestem zdania że ustawowo nie da się wymusić zakładania opon zimowych w sposób optymalny. Osobiście opony zimowe zakładam jako „ostatni” a zdejmuję jako „pierwszy”. Wkurza mnie kiedy słyszę w mediach nawoływania do zmiany ogumienia jak temperatura zbliży się do zera. Przecież pierwsze opady śniegu w takiej sytuacji po godzinie znikają w niepamięć a wszystkie drogi są jedynie mokre, a najlepsza zimówka zachowuje na mokrym właściwości porównywalne do średniej klasy opony letniej. Co innego kiedy temperatury ujemne utrzymują się przez dłuższy czas- wtedy nie czekam ze zmianą ani chwili.
    A co do zużycia opon zimowych latem, byłem podobnego zdania co autor artykułu, aż w jednym z firmowych dostawczaków (Opel Combo) postanowiłem sprawdzić, jak to jest jeździć latem na zimówkach i po ostatniej zimie zostawiłem na nim komplet zimówek. Ku mojemu ździwieniu opony wcale nie zużyły się w mgnieniu oka, ba nawet powiedział bym, że nie widzę różnicy w stosunku do opon letnich. Auto prowadziło się fatalnie, bardzo niepewnie-pływało i „ślizgało” na zakrętach. Więc da się, ale nie polecam ze względów bezpieczeństwa. Pozdrawiam!

    1. ~Adam Widomski pisze:

      No właśnie. Jednoznacznie się nie da. I w tym problem. Ja niestety mam zupełnie inne doświadczenia związane z jazdą na zimówkach latem. Zdarły sie w ciagu 3 miesięcy tak, że właściwie były do wyrzucenia. A o tym, że nie dało się jeździć, to już nie wspomnę…

  36. ~miś pisze:

    czy zdanie „Opony zimowe, według badań, potrafią przenieść na koła 5 razy większy moment obrotowy od opony letniej” na pewno jest poprawne? czy nie chodzi o przeniesienie momentu na asfalt?

    1. ~Adam Widomski pisze:

      Dokładnie o to chodzi. Poprawiam . W amoku umknęło ;)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>